federacja.gry-online.pl

 


Informacje
Przed premierą
Beta Test
Recenzja
Poradnik
Galeria
Wymagania
Forum

 

Stillwater to niewielkie miasteczko u podnóża Grey Mountains, skryte wiecznie pod śniegiem – jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Arcanum. Słynie ono ze swoich wyrobów kowalskich. Tutaj także urodził się i tu „opracował” swój silnik parowy Gilbert Bates. Znajduje się tu stosunkowo niewiele miejsc użyteczności podróżnej, niemniej jednak jest wśród nich knajpa – „The Thirsty Soul” (1), sklep – „General Goods” (2), gospoda – „The Bleeding Rose Inn” (3) i kowal – „The Falling Hammer” (4).

Przede wszystkim udałem się do gospody (3), gdzie miała czekać na Virgila wiadomość od Joachima. Tym razem była to cała książka tylko z dopiskiem nauczyciela. Joachim również się już dowiedział, że Molochean Hand byli zabójcami w zakonie Derian-Ka, a z jakiegoś powodu znowu nie mógł się z nami spotkać. tym razem nawet nas nigdzie nie skierował, lecz obiecał sam nas znaleźć. Z książki przekazanej nam przez Joachima dowiedziałem się ciut-ciut więcej o rozłamie w zakonie nieumarłych. Otóż, Trellian, ichni przywódca Molochean Hand, doczytał się prawdy o pracach Kerghana i był swoim odkryciem co najmniej zaszokowany. Nie umiał i nie chciał służyć jego potwornym ideom, a to w prostej linii doprowadziło do schizmy oraz do dalszych dramatycznych wydarzeń, o których wiedziałem już od Toriana Kel. Jasne dla mnie również było, że książka, na którą natrafił ongi Trellian była tymże samym dziennikiem, który udało mi się przeczytać w siedzibie Stonecutter Clanu.

Następnie skierowałem swe kroki do domu (7), w którym mieszkał jedyny elf w miasteczku – Myrth – i tym samym moja jedyna nadzieja poznania lokacji starożytnej Quintarry. Myrth nawet nie starał się być mi pomocnym. Ponad wszystko inne uparł się nie odpowiadać na moje pytania szczególnie poważnie. „Wiesz, gdzie jest Quintarra?”, „Wiem”, „Gdzie?”, „W lesie”, „A dokładnie, gdzie w lesie?”, „Pośród drzew” – oto próbka dialogu z nim. Dopiero, kiedy spytał, czy nie mam nic przeciwko, żeby mu wyjaśnić, czemu mi tak na dotarciu do Quintarry zależy, upatrzyłem szansę dla siebie. Odparłem, że nie mam nic przeciwko i dałem mu czekać na odpowiedź, aż się zniecierpliwił, a wówczas zyskałem sobie uznanie w jego oczach, jako godny kompan do dyskusji. Zgodził się zdradzić mi położenie Quintarry w zamian za skórę legendarnego giganta ze Stillwater [085]. Inną metodą zdobycia lokacji Quintarry było zwędzenie Myrthowi amuletu, który nosił na szyi – Amulet of N’Tala – za którego oddanie zielarka Gaylin ze Shrouded Hills również gotowa była udzielić mi tej informacji.

Teraz udałem się do chałupiny niejakiego Stanley’a Xaviera Hippingtona (8), który uchodził za lokalnego znawcę tematu legendarnego potwora. Oznajmił mi, że wie, gdzie bestia się skrywa i zdradził mi genialny w swej prostocie plan złapania giganta. Po pierwsze muszę się rozebrać, po drugie skropić miłym dla potwora zapachem, po trzecie wykorzystać jego zdolność do zmieniania kształtów i nakryć go w jego legowisku, gdzie czując się bezpiecznym przybierze kształt niebieskiego króliczka, po czwarte zastawić pułapkę na króliczka. Całość tej konspiracji zdawała mi się mocno podejrzana i znacznie większą nadzieję pokładałem w sfałszowanej skórze giganta, znajdującej się na wystawie Parnella w Tarant, lecz nie mogłem nie dowiedzieć się, co dalej z niebieskim króliczkiem. Poszedłem do legowiska rzeczonego giganta (9). Zrobiłem wszystko tak, jak mi Stanley kazał i złapałem zwierzątko. Na tym jednak nie był koniec badań naukowych Stanley’a, gdyż koniecznym okazało się zatwierdzenie znaleziska przez dra Tristana Fenwicka z Towarzystwa Zoologicznego w Tarant. Udałem się do Tarant niezwłocznie i z powagą, a nawet nie bez dumy wkroczyłem do gabinetu doktora, by pochwalić mu się swoją zdobyczą. Niestety doktor nie znalazł zrozumienia dla geniuszu Stanley’a i mnie wyśmiał. Tyle było na temat giganta. Zdruzgotany wstąpiłem po drodze na wystawę H. T. Parnella i buchnąłem mu nocą z gabloty jego podrobioną skórę. Myrth okazał się nie mieć nic przeciwko fałszywkom, a nawet mnie pochwalił za spryt. Podał mi nie tylko lokalizację Quintarry [/080], lecz również stosownego przejścia prowadzącego na drugą stronę gór.

Przełęcz (Hardin’s Pass) znajdowała się we władaniu nieprzeliczonych rzesz śnieżnych stworzeń i drogę na jej drugą stronę (wiodącą ze wschodu na zachód, rzecz jasna) musiałem utorować sobie magią i mieczem, co doskonale wpłynęło na mój bilans punktów doświadczenia.

Ponadto

(4) Richard Leeks, kowal, wcale nie miał takiego wspaniałego wyboru broni jak się spodziewałem, aczkolwiek zajmuje się on również wyrobem magicznych mieczy, które umagicznia jego znajomy mag Cyrus i z tego wynikła robota dla mnie: zbyt dawno Richard już Cyrusa nie widział, jak na to, że byli umówieni, w związku z czym poprosił mnie, żebym zajrzał do starego maga, sprawdzić, czy nic mu nie jest i przekazał mu wiadomość, że Richard na niego czeka [086]. Cyrusa poszedłem szukać do domu poza miasteczkiem (11). Dom ten zastałem jednakże zdemolowany, a na progu widniała kałuża krwi – coś się musiało stać. Obszukałem więc okolicę i za górą na północ natrafiłem na jaskinię, a w niej na Cyrusa uwięzionego przez Droga Blacktootha – ogra, o którego istnieniu dowiedziałem się jeszcze przy barze. Najwyraźniej stary ogr zgłodniał i zamierzył sobie przerobić czarodzieja na zupę. Z resztą nie zdążyłem się dobrze z Cyrusem nagadać, gdy pojawił się i Blacktooth. Musiałem go zabić. Ogr miał przy sobie klucz do celi Cyrusa. Uwolniony mag pobiegł do siebie, a ucieszony powodzeniem mojej misji Richard obdarował mnie magicznym mieczem – Stillwater Blade. Miecz ów posiadał interesującą możliwość przywoływania do pomocy w walce wyjątkowo zjadliwych króliczków a la „Monty Python i Święty Graal”, lecz to już bajka z innego świata.

(5) Przepiękna Brigitte, kapłanka bogini Gestianny była wyjątkowo zmartwiona. Oto ktoś skradł posążek bogini, a bez niego nie mogło się odbyć zbliżające się doroczne święto ku jej czci. Kapłanka obiecała mi znakomicie wspomagające urodę błogosławieństwo Geshtianny w zamian za odnalezienie posążka [087]. Napomknęła przy tym, że samo posiadanie posążka Geshtianny ma cudowny wpływ na powierzchowność właściciela i to mnie naprowadziło na trop – ludzie w mieście bowiem plotkowali, jakoby niezbyt lubiany Marley ostatnimi dniami dziwnie wypiękniał. Zajrzałem do niego (10). Nocą. Włamałem się do komórki, a tam, w skrzyni znalazłem rzeczony posążek i cichaczem go wyniosłem, by nie zwlekając zwrócić go kapłance. Ta, zgodnie z wcześniejszą obietnicą, udzieliła mi błogosławieństwa swojej bogini, które to miało tę szczególną wartość, iż nie pozostawało w sprzeczności z innymi. Ponadto Brigitte zaprosiła mnie do uczestnictwa w obchodach ich święta ku czci Gestianny i przystałem na to. Obudziłem się następnego dnia w towarzystwie kilkunastu na pół ubranych kobiet i mężczyzn, sprawiających wrażenie ciężko pijanych.

(6) Bez długiego namawiania Gildor Nightwalk opowiedział mi frapującą historię wspartą dziennikiem, historię o polanie otoczonej głazami, pośrodku której znajduje się przepiękny rubin. Problem w tym, że gdy przekroczyć granicę głazów, wyskakują straszliwe bestie, które rozszarpują każdego śmiałka na strzępy – wydostać bezcenny rubin należy absolutnie bezdźwięcznie, by przeżyć. Gildor przetrwał pół życia myśląc o kamieniu, który przywiódł do śmierci jego towarzyszy z czasów młodości, a jemu samemu skradł spokój na długie lata. Zaoferował mi 1500 sztuk złota za zdobycie rubinu [088] i większej zachęty nie potrzebowałem, żeby się z miejsca teleportować we wskazane miejsce (The Ruby Glade). Nie ukrywam, że jako wciąż młody, lecz dobrze już w sztuce szkolony mag, wielce ciekaw byłem, czy istotnie istnieją gdzieś jakieś potwory, które mogłyby mi dać radę. Virgila zostawiłem na zewnątrz kręgu, żeby sobie nie zrobił krzywdy, a sam z premedytacją wparowałem pomiędzy głazy, robiąc tyle hałasu, ile umiałem i faktycznie jak spod ziemi obskoczyło mnie przynajmniej siedem pokaźnych demonów. W przeciągu sekund otrzymałem odpowiedź na pytanie, czy jestem niepokonany, zabrałem rubin i zaniosłem go z powrotem Gildorowi.

(12) Moje spotkanie z Adkinem Chambersem, mistrzem uników, to temat na osobną opowieść. Zacząć ją muszę od tego, że byłem już gotów do otrzymania mistrzowskiego tytułu zarówno w unikach jak i w walce wręcz, a jednocześnie już Herkemer Ogg z Blackroot opowiedział mi o wielkiej nienawiści jaka dzieli Adkina oraz mistrza walki wręcz, sir Garricka Stouta. Niewidzący Adkin wyczuł moją obecność, jak tylko przekroczyłem próg jego domu, a ponadto niełatwo dał się przekonać, że nie przyszedłem go zabić z polecenia Stouta. Jednak prawdziwy kłopot pojawił się dopiero wówczas, gdy się dał przekonać, że chodzi mi jedynie o otrzymanie stosownego treningu mistrzowskiego. Zażądał bowiem jako zapłaty za trening, bym zabił jego wielkiego adwersarza, odniósł Adkinowi oczy Garricka i udowodnił tym samym, że tamten nie jest moim mistrzem [089]. Kłopot był to wielki, zważywszy, że nie urządzało mnie mistrzostwo w jednej tylko dziedzinie. Adkin opowiedział mi jednak całą historię, która doprowadziła do jego upadku, z którego zaś wzięła początek szczera nienawiść do Stouta. Z resztą wzruszyłem się do głębi, słuchając opowieści o jego miłości do lady Druelli, o tym jak Garrick Stout wyzwał go na pojedynek o jej rękę i jak podstępnie go oślepił. O tym jak lady Druella nie zgodziła się poślubić Stouta i uciekła od niego i jak wielka miłość została pogrzebana przez zawiść i żądzę napuszonego szermierza. Z ciężkim sercem ruszyłem do Dernholm, jednak przezorność (moja własna żądza zostania wszechmistrzem) nakazała mi nie zdradzić Stoutowi, że przyszedłem go zabić z polecenia Adkina. Przedstawiłem się jako kandydat do stopnia mistrzowskiego w szermierce. Stout za swoje nauki również zażądał ode mnie wykonania pewnego, delikatnego zadania, które miało kilka punktów wspólnych z losem Adkina, a przy okazji opowiedział mi swoją wersję pojedynku a Adkinem (mocno lukrowaną i na pierwszy rzut oka spreparowaną). Tak czy owak poprosił mnie, żebym odszukał lady Druellę w jej samotni, wśród stworzeń Gyr-Dolour, gdzie się schroniła i nakłonił ją do małżeństwa z nim [090]. Jako argument przetargowy zaoferował cudowny eliksir magicznie przywracający wzrok, który da Atkinowi, gdy Druella wyjdzie za niego. Misja szczególna, ale zrobi się, pomyślałem i udałem się we wskazane miejsce (The Lair of Gyr Dolours). Potworki otaczające lady Druellę okazały się nie być szczególnie groźnymi, jednak pokonać je musiałem sprawnie, by swojego gniewu nie obróciły przeciw niedoszłej pannie młodej. Z oswobodzoną z ich opieki Druellą odbyłem dłuższą rozmowę. Opowiedziałem jej o powodzie swoich poczynań, wyprowadziłem ją z błędu, jakoby Adkin nie żył – słowem powiedziałem jej całą prawdę łącznie z zamiarami Stouta wobec niej i o miksturze przywracającej wzrok. Oczywiście nie było siły, by skłonić Druellę do poślubienia człowieka, który oślepił podstępnie jej ukochanego, lecz wspólnymi siłami uknuliśmy chytry plan, który miał szanse powodzenia, a który zadowalał nas wszystkich. 1) Druella udaje, że zgadza się na zamążpójście. 2) Stout daje mi miksturę i trenuje mnie na mistrza. 3) Wyzywam go na pojedynek i zabijam go. 4) Zanoszę miksturę oraz oczy Stouta Adkinowi, wraz z wiadomością o miejscu pobytu Druelli [091]. 5) Adkin trenuje mnie na mistrza. 6) Wszyscy pozostali przy życiu żyją długo i szczęśliwie. Ten sześciopunktowy plan wykonaliśmy co do joty, w wyniku czego zostałem absolutnym mistrzem fechtunku w całym Arcanum.

Nieco później, gdy opuściłem Stillwater i udałem się w stronę wskazanej mi przez Myrtha przełęczy, natknąłem się po drodze na jeszcze jednego błękitnego króliczka. Ponieważ błękitne króliczki miały już w tym czasie u mnie na pieńku, przyłożyłem mu, ten zaś zamiast rozlecieć się na kawałki, przemienił się w prawdziwego acz legendarnego Stillwater Gianta... Bój z nim stoczyłem ciężki i zwycięski, a w jego wyniku wszedłem w posiadanie autentycznej skóry potwora. Rozczarowała mnie nieco postawa zarówno Myrtha, jak i Xaviera, tudzież dra Fenwicka, gdyż teraz już żaden z nich nie wyraził zainteresowania moim epokowym odkryciem i w efekcie sprzedałem zdobyczną skórę H. T. Parnellowi za okrągłą sumkę 2000 sztuk złota.

 

 
copyright © 2000 - 2020 GRY-OnLine S.A.